Zabrakło niewiele... CSKA - Lech 2:1
Po bardzo emocjonującym spotkaniu na moskiewskich Łużnikach, Lech Poznań poległ w spotkaniu z miejscowym CSKA 2:1. O wyniku zadecydowały między innymi błędy popełniane w obronie przez graczy "Kolejorza". Mimo szans na wywalczenie choć jednego punktu i ostrej walki aż do samego końca, trzecią runda fazy grupowej Pucharu UEFA "Lechici" kończą bez jakiejkolwiek zaliczki punktowej.
Faworytem spotkania już przed jego rozpoczęciem rzecz jasna były "Moskiewskie konie", którym po dwóch wygranych bez większych problemów meczach do awansu z grupy wystarczył zaledwie remis. Mimo wszystko, jak sami zapowiadali, liczą na zdobycie pełnej puli i zajęcie pierwszego miejsca w grupie, tak więc o jakiekolwiek odpuszczaniu z ich strony nie było mowy. Lech natomiast jako skazany na porażkę outsider zajmował dotychczas trzecią lokatę, po remisie z francuskim Nancy.
Rozległ się sędziowski gwizdek i już od pierwszych minut gospodarze zamierzali udowodnić Lechitom jak ten mecz mają zamiar poprowadzić. Pierwsza minuta, rzut rożny i od razu piłka znalazła się blisko bramki strzeżonej przez Ivana Turinę po "główce" Wasilija Bieruckiego. Po tym "zimnym prysznicu" Lech co prawda skutecznie strzegł drogi do swej bramki, jednak brakowało ataków ze strony "Kolejorza", a piłka cały czas znajdowała się pod kontrolą gospodarzy. Po trudnych pierwszych minutach w końcu siły nieco się wyrównały, jednak cały czas brakowało składnych akcji, a zagrożenie pod bramką Akinfiejewa ograniczało się do strzałów z dystansu i akcji szybko przerywanych przez defensorów CSKA. Atakowali także mający w dalszym ciągu inicjatywę gospodarze, jednak bardzo udanymi interwencjami popisywali się obrońcy Lecha. Szczególną uwagę przykuwały te przeprowadzane przez Manuela Arbolede, który całkowicie zniwelował zagrożenie ze strony Vagnera Love'a. Niestety po 30 minutach, dobra gra w obronie dobiegła końca. Już pierwszy błąd ze strony defensorów Lecha Rosjanie wykorzystali na tyle, aby zmienić wynik na swoją korzyść. Po błędzie właśnie wychwalanego przed chwilą Arboledy, gola na 1:0 zdobył 18-letni snajper Dzagojew. Po bramce gra trochę się uspokoiła. Lechici zdołali przeprowadzić ładny atak pozycyjny, po którym bliski szczęścia był Sławomir Peszko. W walce o piłkę ubiegł go jednak goalkipper CSKA Akinfiejew. Jeszcze przed przerwą obrońcy Lecha (a dokładniej Zlatko Tanevski) pozwolili sobie na błąd, w wyniku którego poznaniacy stracili kolejną bramkę. Zbyt wiele zostawionego miejsca wykorzystał włączający się do gry lewy obrońca Żyrkow i "bramką do szatni" podwyższył wynik na 2:0.
Po zmianie stron Kolejorz przystąpił do odrabiania strat, jednak cały czas nie potrafił znaleźć "złotego środka", który pozwoliłby mu przejąć inicjatywę i poprowadzić grę. W końcu w 67 minucie, portugalski arbiter nakazał wznowić grę z rzutu wolnego z odległości około 25 metrów od bramki CSKA. Długą piłkę, którą ciężko jednoznacznie zdefiniować jako strzał lub wrzutkę zagrał Semir Stilic i pokonał tym samym Akinfiejewa. Winę za te bramkę zdecydowanie zapisać można na konto właśnie bramkarza, bowiem, mimo że zmylić go mogła obecność dwóch zawodników Lecha starających się zmienić lot piłki, to strzał nie był zbyt wymagający. Poznaniacy rzucili się do odrobienia strat, jednak mimo kilku okazji nie udało się im już odmienić losów spotkania i trzy punkty oraz awans do dalszej rudny zapewnili sobie moskwianie.
Bezpośrednio po spotkaniu Lech z jednopunktowym dorobkiem zajmuje trzecie miejsce w tabeli, które stracić może na rzecz Deportivo La Coruna lub Feyenoordu Rotterdam, którzy mecz pomiędzy sobą zakończą o godzinie 23:00.
CSKA Moskwa - Lech Poznań 2:1 (2:0)
Bramki: Ałan Dzagojew (31), Jurij Żyrkow (45) - Semir Stilic (67)
Żółte kartki: Jurij Żirkow, Vagner Love - Manuel Arboleda.
Sędzia: Duarte Nuno Pereira Gomes (Portugalia).
Widzów: 15 000.
CSKA: Igor Akinfiejew - Aleksiej Bierezucki, Wasilij Bierezucki, Serhiej Ignaszewicz, Anton Grigoriew (70-Elvir Rahimić) - Milos Krasic, Paweł Mamajew, Deividas Semberas, Jurij Żirkow - Ałan Dżagojew (83-Erkin Caner), Vagner Love.
Lech: Ivan Turina - Grzegorz Wojtkowiak, Zlatko Tanevski, Manuel Arboleda, Ivan Djurdjević - Sławomir Peszko (46-Tomasz Bandorwski), Semir Stilić, Dimitrije Injac, Jakub Wilk - Robert Lewandowski, Hernan Rengifo.
Tekst: Tomek Stolarczyk (Stolar)
Źródło: Własne
| Autor: Stolar

| Drużyna | S | Z | R | P | BIL | PKT |

Niniejszy Serwis prowadzony jest w języku polskim i adresowany do polskojęzycznych odbiorców zamieszkałych na terytoriach, gdzie korzystanie z Serwisu jest zgodne z prawem. Uczestnictwo w Serwisie jest dozwolone tylko i wyłącznie dla osób podlegających jurysdykcjom, w których uczestnictwo w Grach jest legalne. Korzystając z Serwisu, Gracz zapewnia Administratora, że uczestnictwo w Grach jest w jego jurysdykcji dozwolone i ponosi pełną odpowiedzialność przed Administratorem za prawdziwość złożonego przez siebie oświadczenia.